Płynne szkło - zapowiedź.

Płynne szkło - zapowiedź.

Wczoraj spacerując po mieście wstąpiłam do jednej z "ryneczkowych" drogerii. Sama dziwię się, że zaglądam do niej (i jeszcze 2 innych na tym samym bazarku) tak rzadko, ponieważ są naprawdę dobrze zaopatrzone. Cieszy się jedynie z tego moja karta płatnicza - nie cierpi.

Dobra, prawie obiecuję, że to ostatnia taka akcja u mnie że dla polepszenia nastroju kupuję sobie jakiś lakier do paznokci :) Ale same powiedzcie - 6 zł buteleczka a ile radości :) Przy okazji też zakupiłam Top Coat, na którego recenzję wpadłam na jednym z blogów i mnie zaciekawił. Jest to "płynne szkło" firmy Eveline.

Znacie ten produkt? Jestem niesamowicie ciekawa jak się sprawdzi, ponieważ mam duże problemy z trwałością lakierów na moich paznokciach.

A lakier, który wybrałam to Golden Rose Rich Color w odcieniu jakby fluo fuksji, jest to nr 12. Lakier ten posiada dość szeroki pędzelek w stylu lakierów Rimmel (i zapewne innych).




Macie doświadczenie z tą serią Golden Rose? Dajcie znać.


Tymczasem kończę poranne leżakowanie, szkoda czasu - lepiej zrobić coś pożytecznego :) U mnie kolejny dzień pięknej pogody - żal jej nie wykorzystać. Pozdrawiam was!

Nowości, różności, refleksje. Ślubny update.

Nowości, różności, refleksje. Ślubny update.

Przyznam się wam, że chyba zepsułam moją lampę błyskową :( Zdemotywowało mnie to na chwilkę. Muszę coś problemowi zaradzić i skonsultować się z jakimś specem w temacie.

Goni mnie czas, za 2 tygodnie mój wielki dzień. Nie lubię tego typu doniosłych określeń ale jakby nie patrzeć ślub jest wielkim wydarzeniem w życiu człowieka.

Nie odczuwam w dalszym ciągu żadnego stresu, łapie mnie momentami mocna ekscytacja i trzyma cały czas dobry nastrój. Miałam jeden dzień kryzysu gdy w bólach zamykałam listę gości ale ta sprawa jest już za mną i nie pozwoliłam jej negatywnie dalej na mnie wpływać.

Cały czas mam jeszcze listę rzeczy do załatwienia ale ze wszystkim powinniśmy się wyrobić. Zastanawiam się, czy jestem jakaś inna, że do obecnego dnia nie złapała mnie żadna przedślubna gorączka, nerwy, stresy i tego typu odczucia :) Ja na ślub czekam jak na jakąś lepszą imprezę - z nutką podekscytowania :) Nie chcę wyglądać najpiękniej na świecie tego dnia, na wesele nie musi mnie wieźć ekskluzywna limuzyna z rejestracją "młoda para", na paznokciach nie będę miała frencha na tipsach, na szyji ani pereł ani Svarowskiego :) Chcę po prostu być sobą w może nieco bardziej odświętnym wydaniu. Oczywiście jestem świadoma ważności tego dnia. Nie mogę się najzwyczajniej doczekać! Mam tylko nadzieję, że nic się nie skomplikuje i nie powstaną żadne problemy, którym nie będziemy w stanie zaradzić. No! wystarczy o ślubie!

Z powodu chwilowego braku czasu nie mam głowy nawet do notek na bloga a naprawdę za tym tęsknię. Dzisiaj tylko kilka drobnostek. Ostatnio zakupiłam w Biedronce i Rossmanie po 2 kosmetyki:


- Biedronka: sól do kąpieli i żel do mycia twarzy Garnier
- Rossman: krem Eveline i tonik Soraya

Znacie, lubicie? 

Od jakiegoś czasu staram się mocno ograniczyć ilość kupowanych kosmetyków i zużywać zapasy. Dość dobrze mi idzie ale czasami wypatrzę coś po okazyjnej cenie i daję się skusić :) Planuję zrobić u siebie na blogu pewien projekt, niedługo się za niego zabiorę. Nie będzie łatwo!

Dzisiaj natomiast mam wolny wieczór i relaksuję się ostatnimi spokojnymi chwilami. Na włosy nałożyłam cudowny olejek Alterry z granatem i avokado - uwielbiam jego zapach.



A mój żołądek raczę co chwila przełkniętym gryzem:


i mam gdzieś przedślubne, ekstremalne diety :)

W jednym z kolejnych postów planuję zrecenzować preparat działający na nadmierne pocenie się "Antidral". Jeśli kogoś interesuje ten temat to zachęcam do zaglądania na bloga.

Życzę wam cudownego, słonecznego weekendu. Powinnam się jeszcze pojawić zanim się skończy :) Tymczasem powracam do chill outU :)