środa, 17 maja 2017

Co kupiłam na promocji -49% w Rossmannie.

Wcale nie aż tak dawno jeszcze temu o Rossmannie było wyjątkowo głośno za pomocą kolejnej obniżki cen kosmetyków kolorowych o -49%. Nie sama promocja obiła się największym echem po całej Polsce a bardziej cała reszta czyli walka o kosmetyki, zachowanie klientek, deficyty asortymentu itd. Dla mnie osobiście momentami było to trochę aż śmieszne.

Ja tym razem byłam nastawiona bardzo luzacko, miałam kilka kosmetyków na liście, które chciałam kupić ale bez żadnej presji. Do Rossmanna zaglądałam kilka razy ponieważ w moim mieście stoi on obok sklepu, gdzie najczęściej robię spożywcze zakupy. Gdy po wejściu widziałam zbyt duże tłumy wokół kolorówki - robiłam wycofkę. Ostatecznie jednak z zakupów jestem zadowolona. Udało mi się wszystko kupić w nienaruszonym stanie i wykreśliłam większość kosmetyków, które miałam na swojej "chciej liście".

Zobaczcie co sobie przywłaszczyłam :)



O bazach Bielendy czytałam na kilku blogach i były to pozytywne opinie. Już kilka razy sięgałam po nie w Rossmannie i zawsze coś mnie powstrzymywało. Tym razem przy promocji nie mogłam nie spróbować. Wyglądają świetnie ale ciekawe jak u mnie się sprawdzą. Póki co wypróbowałam bazę białą ale nic wam jeszcze o tym co o niej myślę nie powiem. Muszę dać jej i im więcej czasu.
 

Volum Million Lashes L'oreal to już klasyk, który każda z nas powinna chociażby raz przetestować. Skusiłam się natomiast z ciekawości na nowość Rimmel czyli Volume Shake.


W dziale z podkładami i korektorami zaopatrzyłam się w może nie ulubiony ale lubiany przeze mnie True Match, którego poprzednia buteleczka właśnie mi się skończyła oraz podkład Provoke Dr Ireny Eris i korektor Radiance Bourjois, które z kolei podpowiedziała mi żeby kupić moja kochana Alicja Witza.


Serum Eveline to mój KWC. Jest to chyba już 4 z kolei tubka tego produktu, bez którego nie wyobrażam sobie pomalowania swoich rzęs. Recenzję możecie przeczytać tutaj:

Odżywka do rzęs 3 w 1 Eveline.

Żelu do brwi Wibo nie kupiłam przypadkowo, słyszałam, że pomimo niskiej ceny jest całkiem fajny. Zobaczymy :)


Fixer od Lirene chodził mi po głowie od dawna, również jego jestem bardzo ciekawa. 


Czekoladowy bronzer Lovely był na mojej liście zakupów natomiast paleta rozświetlaczy Wibo nawet nie wiedziałam, że istnieje. Przegapiłam informację o jej wyprodukowaniu. Wygląda obłędnie, to mieniące się opakowanie... (tu emota z sercami zamiast oczu).

Co nowego u mnie? A no sporo ale nie czas i nie ten post aby o tym wam opowiedzieć, z resztą część z was na pewno mnie śledzi na Instagramie, gdzie jestem zdecydowanie bardziej na bieżąco.

Tymczasem już pojutrze wyruszam do Stolicy na Meet Beauty! Jestem podekscytowana z dwóch powodów - samej imprezy, spotkania się z wieloma z was (i mam nadzieję, że w końcu poznania!) ale i samej przerwy od obowiązków domowych, życiowych i bycia mamusią (łatwo mówić a potem będę beczeć za swoją Pucią). 

Dajcie znać czy kupiłyście również jakieś kosmetyki z tych, które sama nabyłam. No i z kim się zobaczę już w sobotę???

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Elseve Magiczna Moc Glinki - nowe trio do włosów.

Kilka tygodni temu w moje ręce za pośrednictwem Ofeminin.pl wpadł zestaw L'oreal Elseve Magiczna Moc Glinki, niedawno wypuszczone nowości do pielęgnacji włosów tej firmy. Składają się na niego 3 produkty - maska przed myciem głowy, szampon i odżywka. Stosuję te produkty od około 3 tygodni, dzisiaj podzielę się z wami moimi pierwszymi spostrzeżeniami.



OD PRODUCENTA

Celem glinkowego trio jest oczyszczenie włosów i przedłużone zachowanie ich świeżości bez obciążania oraz ich nawilżenie aż po same końce. Dopomóc ma temu jak można się domyślić zawartość glinki w produktach, która jest znana z właściwości oczyszczających i upiększających. 

OPAKOWANIE

Kolorystyka opakowania jest zachowana w przygaszonej, rozbielonej zieleni i bardzo przypomina kolor zielonej glinki - myślę, że nie jest to przypadek :) Poza kolorem serii wszystko inne w standardzie - opakowania typowe dla pokrewnych sobie produktów. Klasycznie, bez zarzutów. Przyznam, że podoba mi się charakterystyczny kolor serii.



KONSYSTENCJA, KOLOR, ZAPACH

Szampon jest dość gęsty, nie będzie przelewał się przez palce. Ma delikatny perłowy odcień. Odżywka jest biała i mocno kremowa. Obydwa produkty pachną podobnie, odżywka nieco intensywniej. Trudno mi opisać dokładnie zapach ale jest bardzo przyjemny, przypomina mi produkty fryzjerskie.

Maska z kolei to bardzo specyficzny produkt ale rozpiszę się o niej więcej poniżej. Jej konsystencja to pogranicze pasty i kremu. W dotyku i nakładaniu bardzo przyjemna ale po sugerowanych przez producenta 5 minutach trzymania na włosach zastyga i robi się sucha i matowa. Pachnie... - średnio. Nie jestem zaznajomiona za bardzo z kosmetykami zawierającymi glinkę i nie wiem czy jej zapach to zapach właśnie glinki ale jest bardzo charakterystyczny. Chciałoby napisać, że jest nieprzyjemny ale jednak ma coś w sobie przyciągającego. Dajcie mi znać jeśli używałyście tej maski jak byście go określiły.



DZIAŁANIE, EFEKT

Zabierając się za testowanie kolejnych nowości do włosów zastanawiam się czym mnie kosmetyki, które przecież stosujemy bardzo często zaskoczą i czym będą się różnić od pozostałych, masowo dostępnych na rynku. W przypadku linii Elseve firma wprowadziła produkty zawierające w sobie dość popularną ostatnio glinkę (mi ona kojarzy się najbardziej z maseczkami) oraz innowacyjny produkt - maskę, którą nakładamy przed myciem włosów. Po kolei zatem opowiem wam o moich wrażeniach przy stosowaniu glinkowego trio zaczynając właśnie od wspomnianej maski.

Napisałam już wyżej o jej konsystencji i zapachu. Maska ma za zadanie wchłonąć z włosów zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Nakładamy ją na suche włosy przed ich myciem na 5 minut i spłukujemy. Po tym zabiegu włosy mają być oczyszczone u nasady i gotowe do mycia... Stawiam tu trzykropek ponieważ wg mnie jest to zabieg niekonieczny i samo umycie włosów szamponem (jeden lub dwa razy) w zupełności wystarcza, żeby je oczyścić. Nie kwestionuję tutaj samego działania maski ale taki sam rezultat otrzymuję przez umycie ich zwykłym szamponem. Nie zaobserwowałam żadnej różnicy w czystości włosów stosując maskę i szampon a myciem włosów jedynie szamponem. Po nałożeniu maski i odczekaniu 5 minut staje się ona sucha i niemiła w dotyku. Łatwo się jednak spłukuje. Jak już jednak napisałam nie do końca widzę sens jej używania tym bardziej, że większość kobiet po prostu na taki pełny zabieg nie ma czasu w codziennym zabieganiu. Trudno było mi zauważyć jej faktyczne działanie bo po niej i tak zawsze używałam szamponu, któremu przypisuję rezultat oczyszczonych włosów. Muszę jednak powiedzieć, że faktycznie zwróciłam uwagę na przedłużony okres ich świeżości. Zazwyczaj myję włosy co 2 dni a stosując wszystkie 3 kosmetyki naraz świeżość była przeciągnięta jeszcze do 3 dnia.

Szampon i odżywka spisały się za to u mnie wzorcowo. Szampon ma dość gęstą konsystencję, taką jaką lubię, fajnie się pieni. Przy spłukiwaniu odczuwałam lekką szorstkość włosów. Użycie odżywki całkowicie niwelowało ten efekt. Włosy finalnie były idealnie oczyszczone, dobrze nawilżone, łatwe w rozczesywaniu i ładnie pachniały. Nie zauważyłam efektu obciążenia.



WYDAJNOŚĆ

Szampon i odżywka są tradycyjnie dla siebie wydajne. Szampon, ponieważ jest fajnie gęsty może być nieco bardziej wydajny w porównaniu do innych bratnich kosmetyków o rzadszej konsystencji. Maska natomiast nie jest produktem regeneracyjnym czy odżywczym więc nie stosujemy jej co któreś mycie a powinniśmy w sumie co każde. W związku z tym na pewno skończy nam się dość szybko.

SKŁAD

Maska

AQUA / WATER, KAOLIN, GLYCERIN, OLEA EUROPAEA OIL / OLIVE FRUIT OIL, CETEARYL ALCOHOL, BENZYL ALCOHOL, PARFUM / FRAGRANCE, CI 42090 / BLUE 1 , CI 60730 / EXT. VIOLET 2, EUCALYPTUS GLOBULUS LEAF OIL, SODIUM HYALURONATE, STEARYL ALCOHOL, STEARIC ACID, PEG-8 ISOSTEARATE, PEG-8 , ARGILLA / MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, SALICYLIC ACID, PALMITIC ACID, XANTHAN GUM, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, MONTMORILLONITE, CAPRYLYL GLYCOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, GERANIOL, MYRISTIC ACID, CETEARYL GLUCOSIDE, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL (F.I.L. C190628/1)

Szampon

AQUA / WATER, SODIUM LAURETH SULFATE, COCO-BETAINE, GLYCOL DISTEARATE, SODIUM CHLORIDE, CI 42090 / BLUE 1, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, SODIUM BENZOATE, SODIUM HYALURONATE, SODIUM HYDROXIDE, PPG-5-CETETH-20, ARGILLA /MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, ALICYLIC ACID, FUMARIC ACID, LINALOOL, BENZYL ALCOHOL, BENZYL SALICYLATE, MONTMORILLONITE, KAOLIN , ALPHA-ISOMETHYL IONONE, CARBOMER, GERANIOL, OCTYLDODECANOL, CITRONELLOL, CITRIC ACID, HEXYL CINNAMAL, PARFUM / FRAGRANCE (F.I.L. C179833/1)

Odżywka

AQUA / WATER, CETEARYL ALCOHOL, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, GLYCINE SOJA OIL / SOYBEAN OIL, CETYL ESTERS, SODIUM HYALURONATE, PHENOXYETHANOL, ARGILLA / MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE , CHLORHEXIDINE DIHYDROCHLORIDE, SALICYLIC ACID, LINALOOL , BENZYL ALCOHOL , BENZYL SALICYLATE, MONTMORILLONITE, ISOPROPYL ALCOHOL , KAOLIN , ALPHA-ISOMETHYL IONONE, GERANIOL, BHT, CITRIC ACID, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL , GLYCERIN , PARFUM / FRAGRANCE. (F.I.L. C180281/1)

POJEMNOŚĆ, CENA

Maska 200 ml ok. 16 zł
Szampon 250 ml ok. 10 zł
Odżywka200 ml ok. 16 zł

Ceny są cenami regularnymi więc na pewno można dodatkowo trafić na jakąś promocję.



PODSUMOWANIE

Wg mnie przy pierwszym wrażeniu zestaw jest na plus - szczególnie szampon i odżywka. Obydwa kosmetyki robią swoją robotę. Zdecydowanie będę musiała się dłużej "pobawić" z maską, spróbować używać szamponu w zestawie z nią i bez niej i zaobserwować czy przedłużony efekt świeżości włosów zawdzięczam właśnie jej. Może to mało istotny szczegół ale ja bardzo lubię zapachowe kosmetyki a zestaw Magiczna Moc Glinki Elseve (oprócz maski) pachnie tak, że w trakcie jego używania i po wysuszeniu włosów czuję się jakbym była na wizycie u fryzjera.

Na stronie Ofeminin.pl możecie zapoznać się z innymi opiniami o produktach.



środa, 15 marca 2017

Rozświetlający Suchy Olejek Arganowy do ciała i włosów Gly Skin Care.

Chciałabym dzisiaj wam przedstawić suchy olejek arganowy z drobinkami rozświetlającymi do ciała i włosów od Gly Skin Care. Pierwszy raz trafił w moje ręce kosmetyk w takiej formule przeznaczony zarówno do skóry ciała jak i włosów. Nie do końca jestem przekonana do takiego rozwiązania nawilżania ciała (formuły suchych olejków) więc zachęcam was do zapoznania się z moją recenzją o tym produkcie.



Kilka słów od producenta

Nawilżająca, delikatna formuła olejku natychmiast się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy. Obecny w składzie olej arganowy oraz witamina E nawilżają ciało pozostawiając je jedwabiście miękkie w dotyku. Olejek stosowany na suche lub wilgotne włosy pomoże wydobyć ich naturalne piękno i blask bez efektu obciążenia. Złote drobinki pięknie rozświetlą ciało i włosy.

Opakowanie

Olejek znajduje się w plastikowej, przeźroczystej buteleczce w brązowym kolorze. Design grafiki może kojarzyć się z klimatem Maroka, czyli miejsca pochodzenia oleju arganowego. Ogólnie opakowanie jest miłe dla oka, brązowy kolor butelki współgra ze złocistym kosmetykiem znajdującym się w środku a sama butelka jest bardzo poręczna przy dozowaniu. Dozownik, czyli rozpylacz, nie zapycha się. Spray nie rozpryskuje się na ciele drobną mgiełką, kumuluje się raczej w jednym miejscu, na które go kierujemy. Jest to plus tego produktu ponieważ suche olejki mają to do siebie, że przy rozpylaniu mogą nam lekko zatłuścić powierzchnie, przy których się znajdujemy podczas aplikacji.



Konsystencja

Olejek jest wodnisty i przy zbyt obfitej aplikacji może nam skapnąć ze skóry, dlatego sugeruję ostrożność.



Efekt, działanie

Ponieważ moja skóra jest bardzo sucha preferuję używanie kosmetyków o cięższej konsystencji, najlepiej bardzo dobrze nawilżających balsamów i maseł. Ponieważ jednak jestem również otwarta na nowości i przeróżne rozwiązania formuł produktów, często sięgam także po inne opcje. Nie powiem, że do przetestowania suchego olejku Gly Skin Care skusił mnie w dużej części rozświetlający efekt jaki daje.

Olejek testowałam na 3 sposoby - na skórę ciała, oraz na włosy - suche i mokre.

Stosowany na skórze olejek sprawdził się dobrze ale bez większego szału. Aplikacja okazała się bardzo łatwa i przyjemna. Kosmetyk momentalnie się wchłaniał po rozsmarowaniu. Dawał efekt nawilżenia ale delikatny, dla mnie zbyt delikatny. Ładnie natomiast nadawał skórze blasku. Olejek posiada w sobie złocisty pyłek, który jest tak miałki, że nie ma mowy o widocznych na skórze drobinkach. Nawet pod światło są one niewidoczne (jak dla mnie trochę szkoda). Skóra zatem jest rozświetlona ale bez migoczącego efektu. Jest to zdrowy blask dzięki formule kosmetyku i efektu rozproszenia światła dzięki zawartości pyłku. Jeśli chodzi o skórę ciała to będę go używać latem na nogi - sprawdzi się w tym celu idealnie. Moja sucha skóra jest pozbawiona blasku i zawsze przed wyjściem z domu lubię nogi nasmarować nawilżającym kosmetykiem.

Zaczynając testowanie olejku najbardziej ciekawiło mnie jak sprawdzi się stosowany na włosach - zarówno na suchych jak i mokrych. Moje włosy bezpośrednio po wyschnięciu są w nadmiarze puszyste i jakby sianowate. Szczególnie, gdy nie nakładam na nie żadnej odżywki. Aby dokładnie sprawdzić efekt olejku specjalnie myłam je tylko szamponem. Gdy włosy były już suche spryskiwałam olejkiem dłonie i "przelatywałam" nimi po całej długości nie zapominając o końcówkach. Minusem takiej aplikacji były czasami sklejone pasma gdy nieudolnie naniosłam zbyt dużo kosmetyku w jednym miejscu. Na szczęście po rozczesaniu i chwili czasu ten mokry efekt zanikał. Włosy faktycznie robiły się bardziej wygładzone, zyskiwały blasku i co ważne - nie były obciążone a tego się obawiałam.

Najbardziej jednak przypadła mi do gustu aplikacja bezpośrednio na mokre włosy. Super łatwe przeczesanie ich dłońmi z nałożonym na nie olejkiem dawało efekt, który po wysuszeniu włosów był od razu zauważalny i satysfakcjonujący. Mogę nawet powiedzieć, że efekt mnie oczarował. Włosy od razu były takie, jakie zazwyczaj stają się u mnie kilka godzin po ich umyciu i wyschnięciu - delikatne i sypkie a nie sianowate i pozbawione blasku. Początkowo miałam obawy jak olejek będzie wyglądał na włosach za względu na zawarty w nim złocisty pyłek ale jak w przypadku skóry ciała okazał się całkowicie niewidoczny a jedynie sprawiał, że włosy zdrowo błyszczały. Jeszcze raz napiszę, bo w przypadku tego typu kosmetyków jest to istotne - nie zauważyłam u siebie kompletnie efektu obciążenia a mam włosy choć gęste to cienkie i nie raz doświadczałam ich całkowitego oklapnięcia stosując w przeszłości inne produkty.



Zapach, kolor

Olejek nie posiada zapachu, po bezpośredniej aplikacji z butelki na skórę ma miedziano - złotawy, transparentny odcień (dzięki pyłkowi), który całkowicie zanika po rozsmarowaniu.

Skład

Cyclopentasiloxane, Diisopropyl Adipate, Dimethicone, Octocrylene, Decyl Oleate, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Mica, CI 77981, CI 77491, CI 77492.

Pojemność, cena

125 ml, ok. 30 - 35 zł

Podsumowanie

Jestem pozytywnie zaskoczona testowanym olejkiem, szczególnie dzięki temu, jak fajnie sprawdził się stosowany na moich włosach. Używałam wcześniej odżywek w sprayu ale nigdy suchego olejku. Jest ultralekkim kosmetykiem, który sprawia, że moje włosy zyskują blasku i czuć, że są zdecydowanie bardziej nawilżone. Pomimo, że nie do końca zachwycił mnie efekt na skórze to ukradł moją kosmetyczną część serca używany na włosach. Myślę, że jest warty wypróbowania dla osób, które również mają problemy z mało nawilżonymi włosami. Ja jestem na tak :)

Olejek przetestowałam dzięki firmie Diagnosis. Więcej kosmetyków firmy Gly Skin Care znajdziecie tutaj - klik.


Zajrzyjcie również do wcześniejszego posta z przeglądem kosmetyków rozświetlających:

PRZEGLĄD KOSMETYKÓW ROZŚWIETLAJĄCYCH




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...