piątek, 17 kwietnia 2015

Denko nr 9. Marzec.

Usilnie starałam się aby ten post pojawił się pod koniec marca. Wyszło jak zwykle po mojemu czyli odlegle od planowanego terminu bądź na ostatni gwizdek. 

Tym razem postarałam się sprawy denkowej nie odwlekać ponownie na kilka miesięcy jak to się stało poprzednim razem i mocno będę się trzymać postanowienia, że denka pojawią się na blogu, gdy moja torebka przeznaczona na zużyte opakowania zapełni się po brzegi. Fajnie byłoby, gdyby torebka była wypełniona pod koniec każdego miesiąca, ale już teraz wiem, że w kwietniu nie ma szans na taki wynik.

W marcu pożegnałam się z poniższymi kosmetykami.
 


Lirene żel pod prysznic - recenzja.
Avon Senses - raz na jakiś czas skuszę się na ich żele z serii Sensens - ten powyższy mi nie podpasował, mało wydajny i średni zapach.


Szampon Nivea nadający blask i objętość - oprócz tego, że mógłby być nieco bardziej wydajny był dobrym produktem dla moich włosów. Po umyciu włosy były dość dobrze nawilżone. 


Lirene balsam z mango - jak miło jest wykończyć tak pojemny produkt. Balsam mango od Lirene uwielbiałam - dawał skórze porządną i utrzymującą się dawkę nawilżenia oraz pozostawiał na długo boski aromat mango, który uwielbiam.

Antyperspirant Lady Speed Stick - od wielu, wielu lat raz na jakiś czas do nich powracam.


Żałuję, że nie udało mi się napisać indywidualnych recenzji na temat powyższych kosmetyków bo o każdym miałam coś do powiedzenia. 

Różowy płyn micelarny Garniera to już mój ulubiony produkt i skończyłam już drugą butelkę tego kosmetyku. Krem Lirene był moim ulubieńcem - preferuję kremy o gęściejszej konsystencji a pomimo tego wciąż świetnie nadające się pod makijaż. Tonik Ziaja liście manuka baaardzo lubiłam. Przeszkadzał mi jedynie i niestety sposób aplikacji a to ze względu na niego postanowiłam go wypróbować. Żel do mycia twarzy Iwostin był delikatnym ale zdecydowanie skutecznym kosmetykiem do jej oczyszczania. 


Krem pod oczy Bioliq również sprawdził się na mojej twarzy. Dawał zadowalające nawilżenie i ukojenie skórze wokół oczu.


Maskara Clubbing od Bourjois to jedna z najlepszych maskar "nie do zdarcia", które miałam okazje używać. Ten egzemplarz trochę się u mnie zasiedział bo dawno już go przestałam używać. Muszę zerknąć do szafy Bourjois czy nadal go produkują, bo szczerze mówiąc nie jestem pewna. 

Maskara Boom Boom Wiborecenzja.

Pomadka ochronna Balea niestety idzie do śmieci choć jest stosunkowo niedawno kupionym kosmetykiem. W pewnym momencie mi się złamała a moje próby odratowania sztyftu spełzły na niczym - wszystko doszczętnie się rozwaliło i rozpaprało. Odczuwam lekki żal ponieważ nie lubię wyrzucać niezużytych kosmetyków - tym bardziej nowych. 


W tym miesiącu postawiłam na próbki Ziaji. Wydawało mi się, że zużywam jedną po drugiej a ostatecznie jest ich tylko 6 :)

Może się powtarzam, ale zawsze jestem ciekawa czy używałyście może kosmetyków, które ja wykończyłam i jakie macie o nich opinie.

Ciał!


czwartek, 16 kwietnia 2015

Makijaż nr 10. Odcienie zieleni z paletką "Shake Colors" firmy My Secret.

Nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się wykonać makijaż przy pomocy cieni z paletek Hot Colors od My Secret, o których pisałam zaledwie wczoraj. (link)

Ochota jednak była na tyle ogromna, że wygospodarowałam cały wieczór na pomalowanie oka i zrobienie zdjęć.

Początkowo paletki mogą sprawiać wrażenie kolorystycznie niedostępnych jednak przy pomocy bardziej stonowanych cieni bez problemu można je "ujarzmić" i wykonać przy ich pomocy piękne makijaże. Paletki Hot Colors są idealne do mocnego zaakcentowania koloru w np. ciemniejszym makijażu, jaki właśnie wykonałam wczoraj. Skupiłam się na dwóch odcieniach zieleni z paletki Shake Colors.

Końcowy efekt możecie zobaczyć na zdjęciach.  Koniecznie dajcie znać czy się wam podoba lub nie :)








środa, 15 kwietnia 2015

My Secret "Shake Colors" i Revolt Against The Nude" paletki Hot Colors.

Firma My Secret powiększyła grono paletek z soczystymi, energetycznymi i jaskrawymi kolorami o 2 wersje - "Shake Colors" oraz "Revolt Against The Nude", której nazwa osobiście bardzo mi się podoba.




O pierwszej paletce z tej serii pisałam już na blogu tutaj.

Dwie kolejne paletki to ponowne połączenie odcieni idealnych do wykonania szalonych, nietuzinkowych makijażów. Są idealne do zabawy w makijaż fotograficzny - choć nie tylko. Kolory zdecydowanie dla odważnych. 




Wszystkie cienie wg informacji na opakowaniu są matowe aczkolwiek pod światło widać zawarte w nich mini drobineczki. Są one na tyle drobne, że przy roztarciu cienia właściwe nie widoczne - jedynie z bardzo, bardzo bliska. Wykończenie cieni jest bardzo pudrowe - jakość w porównaniu do ceny jest bardzo dobra choć do idealności brakuje im mimo wszystko większej miałkości. Zdecydowanie należy je nakładać na bazę, dzięki której będą się lepiej trzymać powieki a ich kolor ukaże intensywniejszy odcień. Na pigmentację jednak nie ma co narzekać, jest bardzo dobra co zobaczycie na zdjęciach.

Myślę, że paletki będą miłym dodatkiem do kolekcji dla osób, które interesują się makijażem w nieco szerszym zakresie niż tylko dziennym podkreślaniem oka. Za niewielką cenę otrzymujemy cienie, dzięki którym można wyczarować bajeczne bądź szalone makijaże.

Cena paletek to 12,99 zł za sztukę. Dostępne w drogeriach Natura.











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...