czwartek, 1 czerwca 2017

Meet Beauty 2017

Podejście do napisania posta nr 2. Jest jakaś kombinacja klawiszy, która powoduje, że znika część tekstu. Regularnie mi się to naciska co jakiś czas i podcina skutecznie skrzydła powodując, że w danym momencie się poddaję z pisaniem. Nie doszłam jeszcze jaka to kombinacja a tym bardziej jak ten tekst wtedy odzyskać :) To tyle tytułem nieistotnego wstępu. Przechodzę do konkretów.

Trzeci raz miałam okazję uczestniczyć w konferencji Meet Beauty a w tym roku odbyła się jej trzecia edycja, podsumowując - byłam na wszystkich. Mam zatem możliwość podsumowania tej i porównania jej do poprzednich.



Porównując do poprzednich, tegoroczna edycja Meet Beauty została zorganizowana z największym rozmachem. Oprócz tego, że miejsce odbywania się imprezy było "przytulone" do trwających równocześnie targów Beauty Days to sama konferencja trwała po raz pierwszy aż 2 dni.



Jak co roku wszyscy uczestnicy mogli brać udział w tematycznych warsztatach (w grupach 50 osobowych) jak i ogólnodostępnych wykładach. W wolnym czasie większość dziewczyn i jeden bloger buszowało pośród stanowisk targowych (włącznie ze mną).



W tym roku po raz pierwszy nie miałam problemu z dostaniem się na wybrane warsztaty. Uczestniczyłam w warsztatach NeoNail, Golden Rose (prowadząca Karolina Zientek wydała mi się w realu jeszcze bardziej sympatyczna niż na YT), Gosh i Eylure. Niestety w związku z napiętym grafikiem wysłuchałam w tym roku tylko jednego wykładu - na temat fotografowania kosmetyków.




Najfajniejszymi dla mnie okazały się być warsztaty NeoNail gdzie mogłyśmy poćwiczyć malowanie wzorków nowymi lakierami z serii Aquarelle, oraz Eylure gdzie przyklejałyśmy sobie sztuczne rzęsy. Nie była to dla większości żadna nowość ale przyklejanie sztucznych rzęs na raz przez 50 dziewczyn było momentami zabawne i był to bardzo sympatycznie spędzony czas. Poznałyśmy przy okazji warsztatów Eylure wszystkie modele rzęs jakie oferuje firma włącznie z ich nowościami.





Bardzo pozytywnym punktem dla mnie był również wykład Natalii z bloga Jest Rudo, która przez 45 minut pomimo, że w szybkim tempie, to opowiadała wszystko tak składnie i płynnie, że miałam wrażenie, że wszystko trwało zaledwie z 15 minut. Można byłoby jej słuchać przez kolejne 2 godziny. Porady przedstawione przez Natalię były niby proste i oczywiste a jednak zawsze przydatne i do wykorzystania.



Cała konferencja przeleciała bardzo intensywnie i szybko. Organizacja bez zarzutu oprócz jednego znaczącego faktu... Niestety dla mnie nie sprawdził się pomysł odbywającego się Meet Beauty razem z targami kosmetycznymi. Po pierwsze wszędzie panował spory hałas, na warsztatach dobiegały odgłosy z sąsiedniej sali oraz samych targów co było dość męczące. Po drugie możliwość chodzenia po targach oprócz oczywistych plusów miała też swoje minusy. Fakt ten wpłynął na mniejszą integrację wszystkich uczestników, bo osoby zwyczajnie się rozpraszały w każdej możliwej chwili. Pod tym względem zdecydowanie lepiej wypadła zeszłoroczna edycja, która odbywała się na Stadionie Narodowym. Było tam kameralniej i spokojniej.

Ta edycja pozostanie jednak szczególnie w moich wspomnieniach z jednego powodu a mianowicie integracji towarzyskiej. W nocy z soboty na niedzielę spałyśmy z kilkoma dziewczynami w hotelu Atos. Urządziłyśmy sobie wspólnie wieczorny, pokojowy melanż (pozdro dla Monusi, Pudernicy, Sylwii, Mazgoo i Kamili), a że mi i mojej najważniejszej i najlepszej towarzyszce podczas całej konferencji (kochanej Alicji) było mało, to po nałożeniu wieczorowego, świeżego mejkapu ruszyłyśmy w warszawskie tango. Hasło "impreza" stawia mnie na nogi momentalnie bez względy na okoliczności i poziom zmęczenia. Tak też się stało. Ogólnie była tona śmiechu, siedziałyśmy wszystkie z "saute" twarzami (ja i Alicja jedynie chwilowo) i buzie nam się nie zamykały. Było świetnie.

Po nieprzespanej nocy - widzę swoje zmarszczeczki jakby co ;)

Podsumowując... Co było super? - sama konferencja, możliwość uczestnictwa, wyrwania się z domu, podróży, zdobycia nowej wiedzy i utrwalenia tej już posiadanej, spotkanie koleżanek po fachu. Czego żałuję? Otóż po raz kolejny nie poznałam się z kilkoma osobami, które tak dobrze kojarzę z blogów i Instagrama. Wciąż brakuje mi tej odwagi i impulsu do przełamania się. Żałuję też, że nie wszystkie dziewczyny rozpoznałam a potem kojarzyłam, że jednak one również były na konferencji. Minusikiem też było miejsce odbywania się imprezy. Ten hałas był trochę nieznośny.

Ogólnie jednak jak zawsze wróciłam do domu szczęśliwa, zmęczona ale tak bardzo pozytywnie, zmotywowana i z dodatkową chęcią do działania. Wisienką dla mnie na Meet Beauty torcie było otrzymanie nagrody w postaci wszystkich dedykowanych toreb za wykonane i opublikowane podczas imprezy zdjęcie na Instagramie. Lans w Policach będzie konkretny!

Wyróżnione zdjęcie.


Dziękuję organizatorom za kolejną możliwość uczestnictwa w konferencji Meet Beauty. Mam nadzieję - do zobaczenia za rok!

PS. Każda z dziewczyn wróciła do domu z toną darów losu oraz kilkoma dodatkowymi kilogramami zakupów z targów Beauty Days. O tym i o tym w jednym z kolejnych postów!











11 komentarzy:

  1. Kto w Atosie baluje, temu się lepiej bloguje😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna relacja, bylo ekstra :) Ja tez slyszalam hałas, ale w ogóle mi nie przeszkadzał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kombinacja klawiszy :D Ctrl + Z - wiele razy ratuje mi skórę :D oraz funkcja "save" co kilka linijek (szczególnie, gdy pisze się bezwzrokowo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zapamiętać. Będę Cię błogosławić Asiu!

      Usuń
  4. Super relacja, zazdroszczę! Zwłaszcza tych warsztatów Gosha i NeoNeil ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poprzednia edycja była o wiele lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie pod względem lokalizacyjnym też, ale towarzyskim teraz było nie do porównania. A ja Ciebie nie widziałam! A w zeszłym roku siedziałam obok Ciebie na warsztatach Lirene :)

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia, dzięki że mogłam zerknać jak to wyglądało :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...