Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promocja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promocja. Pokaż wszystkie posty
Nowości.

Nowości.

Zasiadam do poniższego posta z uśmiechem na twarzy ponieważ ostatnimi czasy jedyne co wrzucam na bloga to właśnie posty z nowościami. Takie odnoszę wrażenie. Posty pomiędzy jakby zanikają.

Nie mogę jednak powstrzymać się od nadawania tego typu notek bo sama bardzo lubię je czytać. Jednocześnie wiadomo, kumuluję wszystkie kosmetyki w jednym miejscu zbierając je do zdjęć i irytuję się, że nie mogę położyć na nich przysłowiowej "łapy" dopóki ich nie obfocę.

Niniejszym zapraszam na przegląd moich nowości. Są to kosmetyki między innymi zakupione podczas dopiero co zakończonej promocji -49% w Rossmannie, -40% w Naturze, kosmetyki otrzymane na konferencji Meet Beauty, ze współpracy z Lirene i Under 20 oraz kilka innych zakupionych bez szczególnej okazji.

Zapraszam na przegląd (dość obszerny) zdjęć :)


Kosmetyki od Lirene i Under 20


Nowa seria do twarzy Derma Matt.


Przygotowałam całkiem pokaźny pakiet kosmetyków, którymi chciałabym się z wami podzielić. Nie jestem jednak w stanie (nie byłam) wybrać któregoś z peelingów bo wszystkie wydają się być niesamowicie apetyczne i każdy ma nieco inne właściwości. Zdecydowałam się przetestować je wszystkie.


Produkty do oczyszczania twarzy.


Matujące kremy BB.


Nowości Under 20.


Owoc współpracy Under 20 i Yeah Bunny.


Lirene zaskoczyło nowościami z kolorówki - pełna recenzja produktów jest już tutaj - klik.


Kosmetyki z konferencji Meet Beauty. 



Hmm... Cały czas patrząc na to zdjęcie trudno mi uwierzyć, że wszystkie te produkty spadły mi jak gwiazdka z nieba. Ale o tym w osobnym poście.


Po badaniu włosów stwierdzono, że są gęste ale cienkie. Ostatnio mam problem z ich wypadaniem. Dostałam od firmy Pilomax łagodny szampon do codziennego stosowania oraz maskę regenerującą do jasnych włosów.


Kilka kolejnych kosmetyków do włosów.


Nowość od Golden Rose - lakiery dające efekt żelowych paznokci bez potrzeby utwardzania w lampie UV lub LED. 




Promocja Rossmann -49% i Natura -40%.



Tydzień pierwszy - usta i paznokcie.


Tydzień drugi - oczy.

Pod spodem znajdują się kosmetyki z tygodnia trzeciego, którym zdjęcia robiłam po sfotografowaniu wszystkich innych kosmetyków, dlatego są pojedyncze. Jak widzicie króluje firma Wibo. Bardzo chciałam dorwać nowy wypiekany rozświetlacz i bronzer. Niestety miałam 2 pechowe wypadki z ówcześniej zakupionymi dwoma rozświetlaczami od Wibo i skusiłam się na ich nowe opakowania biorąc pod uwagę, że podczas promocji kosztowały zaledwie 5 zł każdy. Pokruszone rozświetlacze postaram się mimo wszystko "zreanimować".








Kosmetyki z promocji w Naturze.


Inne.



Ponieważ Meet Beauty odbywało się 2 kroki od warszawskiej Arkadii to nie mogłam nie skorzystać i podczas przerwy obiadowej skoczyłam odwiedzić Kiko. Z nadmiaru wszystkiego co mam skusiłam się tylko na wiadomo - coś błyszczącego (cielisty cień posiada tryliony drobinek).


Wcześniejsze nowości z Kobo.


Oraz 2 nowe paletki My Secret.


Na koniec zlepek kilku kolejnych sztuk kolorówki.

Wszystkie powyższe kosmetyki zgromadziłam w przeciągu około 3 miesięcy. Myślę, że ilość nie jest jakaś przesadzona biorąc pod uwagę, że część z nich otrzymałam. Już wiem, że umknęły mi przynajmniej 2 kosmetyki, które w niewyjaśnionych okolicznościach zdezerterowały po prostu... gdzieś. 

Jak wasze zakupy po ostatnich drogeryjnych promocjach?








Nowości kwietnia i maja.

Nowości kwietnia i maja.

Miały być nowości kwietnia pod koniec kwietnia ale ponieważ czekałam aż zakończą się promocje -49% w Rossmannie i ani się obejrzałam dopadła już mnie połówka obecnego miesiąca więc ujmę ten post jako nowości z dwóch miesięcy. Do końca maja raczej już kosmetyków nie dojdzie.

Siedzi mi w głowie a wręcz na duszy post osobisty, post mamy blogującej - mamy borykającej się z codziennością. Odkąd zostałam mamą odkryłam wiele blogów związanych z tematyką macierzyństwa więc być może znajdzie się jedna a może kilka mam albo i dziewczyny bez dzieci, które coś podpowiedzą, może uspokoją, może stwierdzą, że trochę się pieszczę ze swoją sytuacją. Każdy komentarz będzie dla mnie cenny.

Ale dzisiaj kompletnie nie o tym.

Zbiór dzisiejszych kosmetyków to głównie skutek akcji promocyjnych, które były obecne w wielu drogeriach w ostatnich tygodniach ale nie tylko.

Gdy patrzę na wszystko sama chwytam się za głowę jednocześnie usprawiedliwiając się, że lekko poniosło mnie podczas promocji. Następny raz dopiero za kilka miesięcy więc na pewno ilość nabywanych nowości na pewno się ustabilizuje. Dłużej nie przeciągając zapraszam na przegląd.


To jedyna pielęgnacja, na którą się pokusiłam "indywidualnie". Żelowi pod prysznic nie mogłam się oprzeć, pomimo tego, że to żeli mam najwięcej w swoich zapasach. Pastę Ziaji liście manuka z kolei kupiłam z powodu wielu zachwalających opinii. 


Tak oto wygląda zbiorcza "kupka" kolorowych nowości. Lubię na nią spoglądać :)


Ale po kolei. Zaczęło się od szybkiej wizyty w Naturze, w której kupiłam już od dawna planowany kamuflaż Catrice oraz dwie pomadki Essence.


Nr 12 "blush my lips" jest chyba najpiękniejszym odcieniem ze wszystkich, jakie kupiłam.


W Sephorze również wykorzystałam promocję - 40%. Kręciłam się pomiędzy gablotami z kolorówką Sephory dłuższą chwilę. Gdy nie jestem pewna na co mam właściwie ochotę (bo o potrzebie nie może być pośród kolorówki najczęściej mowy), często wybieram wtedy jakiś neutralny cień z drobinkami. Są to dla mnie multifunkcyjne kosmetyki, którymi można dodać tu i tam blasku makijażowi lub ciału. 

Cień jest absolutnie obłędny - matowy ze złotymi, maleńkimi drobinkami.


Po obejrzeniu jednego z filmików Bogusi z kanału "Anioł na resorach" na YT zachciało mi się dokupić kilka pigmentów Inglota. Kosmetyk nie najtańszy ale jest to inwestycja na lata. 


Na razie wybrałam powyższy odcień ale czaję się na więcej.



Nad tą paletką rozmyślałam od dłuższego czasu. Impulsem do jej kupna był oczywiście rabat - 20%. Paletkę zakupiłam w Sephorze online i jak zwykle byłam bardzo zadowolona z przebiegu transakcji.


Chyba już kiedyś pisałam, że jestem konsultantką Avonu. Mizerna ze mnie business woman bo praktycznie nic na tym nie zarabiam i zawsze jeszcze zamawiając paczkę muszę wybrać choć drobiazg dla siebie. Okres od ostatniego posta z nowościami jak widać upłynął pod hasłem - szminki, bo właśnie na kolejną sztukę pomadki zdecydowałam się składając zamówienie.


Cieniem z Astor rozpoczęłam polowanie na kolorówkę podczas promocji w Rossmannie. W tygodniu z produktami do oczy zakupiłam skromnie jedynie powyższy cień.


Troszkę lepiej (nie koniecznie dla mojego portfela) poszło mi z zakupami podczas tygodnia z pudrami, podkładami i różami (to chyba był pierwszy tydzień promocji). Zakupiłam planowe 3 kosmetyki.


Szaleństwo rozpoczęło się w tygodniu z produktami do ust i lakierami. Niczego nie żałuję, nabyłam pomadki w kolorach, na jakie czułam ogromne zapotrzebowanie. Totalnie pod siebie. Jedna z nich szybciutko okazała się bublem i o niej będzie jeden z najbliższych postów. 


Wkradł się pomiędzy zdjęcia tint z Biedronki, kupiony impulsywnie po przeczytaniu jednego z postów na jednym z blogów. To mój drugi i chyba ostatni tint. Nie jest to formuła dla mnie. Nie lubię.


Wracając do tygodnia z produktami do ust podczas promocji w Rossmannie. Do pomadek dokupiłam jeszcze błyszczyk z Rimmela oraz fluo lakier z Lovely, który skradł me serce od pierwszego użycia.


Spacerując z Pucią zawsze mnie gdzieś nogi poniosą. Rezultatem jednego z wyjść stały się te oto 3 konturówki. 


Tak prezentują się wszystkie nabyte pomadki w dwurzędzie. Ostatnio często marudzę nad swoimi zdjęciami. Nie potrafię tak ustawić aparatu, aby choćby w przybliżeniu wiernie oddał odcienie kosmetyków.


W kwietniu po raz kolejny kupiłam pudełko Joy Box. Jego zawartość była dość imponująca, poniżej możecie zobaczyć co dokładnie było w środku.







I już jako ostatni nabytek a raczej prezent, przedstawiam 2 nowe warianty żeli pod prysznic marki Le Petit Marseillals, które otrzymałam w ramach ambasadorskiej paczki od firmy.


Produkty przyszły w pięknie zapakowanych pudełkach, wypełnione próbkami, informacjami o produktach i opaską na oczy do snu, z której bardzo się ucieszyłam jako, że moja stara z Glossyboxa uległa samozniszczeniu.



Sporo tego, przyznaję :) Muszę przystopować w tym i w następnym miesiącu ponieważ nie lubię odczucia przesytu, kiedy zapasy mnie przytłaczają i kosmetyki muszą odstać długi czas w swojej kolejce do użycia, zupełnie podobnie jak w polskiej służbie zdrowia. Jest to proces przytłaczający i ciągnący wydawałoby się bez wizji końca.

Ze wszystkich nowości jestem bardzo zadowolona, szczególnie jednak w tym miesiącu cieszę się ze wszystkich pomadek i paletki Too Faced :) A czy wam coś wpadło w oko?