sobota, 28 czerwca 2014

Denko nr 7. Marzec - czerwiec.

Denko z 4 miesięcy... Możecie mnie zapytać dlaczego przechowuję tak długo puste opakowania w domu. Zapytajcie... Ja też siebie pytam.

Zabierając się czasami konkretnie za krążące mi od jakiegoś czasu pomysły na posty uświadamiam sobie, że zdecydowanie często tracę rachubę czasu. Naprawdę myślałam, że ostatnie denko było no może maksymalnie 3 miesiące temu a okazuje się, że robiłam je przy okresie przeprowadzki już 4 miesiące temu.

Zabieram się dzisiaj za zdjęcia, cieszę się, że tyle kosmetyków mi poszło a to przecież minęły 4 miesiące!

Anyway. Denka ogólnie lubię, nawet jeśli nudzą one innych to jest to takie uspokajające dla mnie samej, że kosmetyki nie tylko hurtowo napływają do mnie w nowych postaciach ale również je autentycznie i do samego końca zużywam!

Tak prezentuje się mój 4 miesięczny zbiór pustych opakowań.





Bardziej wnikliwych zapraszam na szczegółową relację :)


- Original Source Mango i Macadamia żel pod prysznic - lubię ich żele pomimo tego, że są średnio wydajne, średnio się pienią i dozowanie nie należy do najłatwiejszych :).
- Nivea żel pod prysznic - całkiem przyjemny żel, z ochotą z niego korzystałam.


- oliwka Johnson'srecenzja,
- masło The Body Shop - który to raz piszę na blogu, że uwielbiam ich masła?
- Eveline oliwkowy krem regenerujący - przyjemny jak dla mnie krem do stosowania zarówno do ciała jak i osobiście dla mnie również do twarzy. Na twarz nie używałam go codziennie ale bywały dni, że miałam na niego ochotę. Dawał mi naprawdę dobrą dawkę nawilżenia. 


- Lirene - peeling enzymatyczny. Produkt, który ze wstydem dla mnie okazał się mocno przeterminowany :( Stał tak na półce wypchnięty przez ziarniste peelingi i czekał aż go zauważę i wyrzucę. A bardzo go lubiłam i nie było to jedyne opakowanie tego produktu u mnie.
- tonik Lirene nawilżająco - oczyszczający. Nie wiem nigdy za bardzo co napisać konkretnego o tonikach. Bardzo przyjemny i odświeżający produkt - myślę, że zdecydowanie kupię go ponownie.
- Under 20 płyn micelarny - recenzja.
- Balea żel do myia twarzy - recenzja.
- Lierac - płyn do demakijażu - miniaturka z Glossyboxa, rewelacyjny produkt. 


- Dr Irena Eris - krem nawilżająco - matujący. Bardzo go lubiłam, był delikatny a jednak czuło się zadowalające nawilżenie. Miał też specyficzny, ładny zapach, który zawsze będzie kojarzył mi się z podróżą poślubną :) recenzja
- Avon - rozświetlający krem do twarzy. Z kosmetykami pielęgnacyjnymi od Avon jestem na bakier ale ten produkt mnie zaintrygował i postanowiłam go wypróbować. Żałuję, że w odpowiednim czasie nie napisałam o nim recenzji bo naprawdę mi się spodobał. Nadawał ładnego ale absolutnie nie przesadnego błysku na twarzy jak delikatna baza rozświetlająca. Mógłby lepiej nawilżać. Kto wie, czy go kiedyś jeszcze nie kupię o ile go nie wycofają, co Avon często robi. 
- krem do twarzy Aloe Vera. To był bardzo ciekawy produkt, zakupiony bezpośrednio przy plantacji i fabryce wytwarzającej produkty na bazie aloesu na Fuerteventurze. W jego skład wchodziło ponad 60% samego soku z liści aloesu (pierwszy składnik na liście) a wiadomo jak dobroczynnym składnikiem dla skóry jest aloes. Zużyłam go szybciutko, nie był bardzo wydajny ale zdecydowanie dobroczynny dla skóry twarzy.
- odżywczy krem AA - treściwy i dość gęsty krem. Stosowałam go zimą i bardzo lubiłam. 
- Pharmaceris krem pod oczy - recenzja.


- Rexona antyperspiranty - sama jakoś nigdy nie sięgam po dezodoranty w sprayu i właśnie te 2 dostałam przy różnych okazjach w prezencie. Nie mam im nic do zarzucenia, przyjemne i ładnie pachnące, odświeżające produkty. 
- mgiełka Avon - wiem, że większość z was nie lubi Avonu, ja tej firmy ani nie uwielbiam ani nie nienawidzę. Ponieważ jestem od X lat ich konsultantką i zamawiam kosmetyki dla znajomych to i dla siebie zawsze coś wypatrzę. Mgiełki kupuję regularnie i bardzo je lubię w okresie wiosenno - letnim. 
- Avon Pur Blanca Blush - bardzo często za to kupuję ich wody toaletowe. Mam kilku swoich ulubieńców. Pur Blanca Blush zdecydowanie przypadła mi do gustu.


Szampon Pharmaceris - recenzja. Z racji, że drastycznie skróciłam swoje włosy w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zużywam zdecydowanie mniej szamponów. Włosy myję co 2, 3 dni. 


- Rimmel Wake Me Up podkład - niestety recenzji o nim nie było a szkoda, bo u mnie ten podkład się sprawdził. Ładnie pokrywał, nie dawał sztucznego efektu maski, wyrównywał kolory skóry.
- Essence maskara wydłużająca rzęsy - to moje drugie opakowanie tego tuszu. Ładnie rozdziela rzęsy i je wydłuża. Przy tym opakowaniu jednak doświadczyłam odbijania się tuszu na górnej powiece (nie regularnie, sporadycznie) i jakoś szybko mi wyschła. Dlatego pozostaje lekkie rozczarowanie. 
- Grashka maskara również wydłużająca. Co do tej maskary mam mocno mieszane odczucia. Nie do końca rozumiałam jakby smolistej konsystencji, od samego początku była taka gęsta i jakby ciągnąca się. Miałyście może z nią do czynienia? Lubiłam jej szczoteczkę (chyba ją doczyszczę i zachowam). Efekt na rzęsach był oporny do uzyskania ale jednak nie był jakiś najgorszy. Dalej nie wiem co o niej myśleć, mam mocno niesprecyzowane zdanie...
- H&M błyszczyk. Jak oni nimi kuszą przy kasie, pada sztuczne światło, one się mienią jak oszalałe i w ten sposób mam ich chyba z 3, tzn już tylko 2 sztuki. Są kleiste ale przez do dłużej się utrzymują na ustach. Ja je lubię, do szybkiego przelecenia nimi po spierzchniętych ustach np. będąc w mieście a preferując bardziej glossy efekt niż po użyciu zwykłego sztyftu. 


Na koniec próbeczki. O nich bez komentarza, no może jeden - mogłabym przez 4 miesiące zużyć ich znacznie więcej!

Jest ktoś kto przebrnął przez całego posta? Dajcie znać :)





20 komentarzy:

  1. Ja lubię denka chyba najbardziej :D Jak widzę "denko" to już otwieram
    notatnik, żeby na bierząco komentować wszystko po kolei :D
    Żele z OS faktycznie mają wady, ale ich zapachy - no kurczę! <3
    Moim ulubieńcem jest żel malinowo-jogurtowy, bo kojarzy mi się z Chupa Chupsem :D
    Żele z Nivea też lubię, fajne, kremowe. Niestety chwalony balsam pod prysznic trochę mnie rozczarował,
    bo w składzie na drugim (albo piwerszym, nie pamiętam) ma parafinę... No ale co - zobaczymy. Na razie czeka
    na swoją kolej.
    Masełka z TBS mnie kuszą, ale jakoś nie lubię zamawiać przez internet, a stacjonarnie nie znalazłam ich jeszcze :(
    Nic z pozostałych rzeczy nie miałam. Jeśli chodzi o kosmetyki z Avonu to jednak od nich wolę Oriflame, nie wiem dlaczego.
    Ja wytrwałam, razem a moim notanikiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Chupa Chups... teraz mam ochotę!
      Ja do tych balsamów pod prysznic w ogóle nie jestem przekonana i nie ciągnie mnie do ich wypróbowania. Ja lubię się wysmarować po kąpieli normalnymi produktami - póki co mam jeszcze na to czas :)
      Nie wszyscy lubią masła ale jeśli je lubisz to przy okazji polecam wypróbować. Mi masła TBS w porównaniu do innych firm dają najlepsze, wielogodzinne nawilżenie.
      Ja z chęcią też kupowałabym kosmetyki z Oriflame ale ponieważ sama sprzedają Avon bez prowizji to chciałabym mieć kogoś, kto i by mi coś takiego zaoferował ale z Oriflame :) taka współpraca!

      Usuń
  2. gratuluję denka, najbardziej z nivea lubię kremowy żel happy time, pachnie nieziemsko. Podkład rimmel wake my up, bardzo polubiłam szkoda że nie robią jeszcze jaśniejszych odcieni bo zimą nie będę mogła go używać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, mógłby być jeszcze jaśniejszy.

      Usuń
  3. A ja denka jeszcze nigdy nie zrobiłam, bo nie lubię składować pustych opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je składuję w 1 mcu i naprawdę cieszy oko widząc, ile mi poszło kosmetyków z masy zapasów :) Ale wiadomo, to kwestia indywidualna.

      Usuń
  4. Kasia, pełen podziw z mojej strony ;) Ja w ogóle nie umiem robić denek. Jakoś nigdy nie zostawiam opakowań, zawsze wyrzucam po zużyciu. Nie wspomnę już o fakcie, że czasem odzywa się we mnie człowiek-dopołowyzużywaczizostawiacz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie no szacunek za denko to od razu dzień lepszy dla mnie :) A tak na serio to mi nie przychodzi to z żadnym trudem jakoś, mam jedno mce gdzie składuję te śmieci. A robię to tylko dlatego, że widok tych pustek na raz czyści moje wyrzuty sumienia nabyte od widoku nowych kosmetyków :)

      Usuń
  5. wow, wieeelkie denko!
    Żele OS używam i nie jestem zadowolona, moja skóra strasznie się po nich ściąga i są bardzo mało wydajne, z Rimmelem Wake me up nie lubię się ze względu na kolor, mam najjaśniejszy w gamie i czekam aż się kiedyś w końcu opalę by go zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. w sumie, jak się tak zastanowić,to chyba tak dużo tego nie ma, jak na tak długi czas...
    sama denka nigdy nie robiłam, może nad tym pomyślę, bo aż sama jestem ciekawa ile tego zużywam....

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pisałam o tym na samej górze, że biorąc pod uwagę czas opróżniania wcale nie jest tego aż tak wiele jak na 4 mce. Spróbuje - to takie oczyszczające dla samej siebie, no chyba, że nie masz nigdy poczucia, że kupujesz zbyt dużą ilość kosmetyków :)

      Usuń
  7. Jakąś wielką fanką Avonu nie jestem, ale ich mgiełki tak pięknie pachną :D Rexona to u mnie zwykle stały bywalec, choć ostatnio jakoś dawno go nie kupowałam.. Żele OS pięknie pachną i chyba im wybaczę wszystko za ten zapach i design :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, z tymi żelami mam podobnie i zapewne nie raz jeszcze je zakupię (no! ale w promocji :) ). Mam jeszcze kilka szt. w zapasach. Ja z Avonem podobnie - wielką fanką nie jestem ale zagorzałą przeciwniczką również nie.

      Usuń
  8. mgiełki avon lubię, jak w każdej firmie są buble i perełki

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nigdy niczego nie potrafię zdenkować; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo sumienna w tej kwestii. Nie lubię marnować czegokolwiek, nie tylko wśród kosmetyków :)

      Usuń
  10. Sporo tego o>O no ale widze znajome produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo tego...ale w sumie jest Was dwoje :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...